8. MAJA - RIDE LIKE KING DAY - DZIEŃ KRÓLEWSKIEJ JAZDY
W tym roku, 9 maja 75-letni King Liu, Prezes Giant Inc., wyruszy w kolejną wielką podróż (o poprzedniej czytaj niżej). Tym razem wyjedzie z Pekinu, zaś jego celem jest Szanghaj, do którego ma zamiar dotrzeć w około 20 dni. Ma zamiar pokonać trasę liczącą niemal 1700 kilometrów.
Aby uhonorować jego wysiłek i dzielić z nim kolarską pasję, 8 maja pracownicy Gianta na całym świecie będą go duchowo wspierać. Tego dnia na rowerach pojadą do pracy lub będą jeździć ze swoimi przyjaciółmi po pracy.
Także Giant Polska przyłącza się do tego globalnego święta Gianta. W piątek, 8 maja wyruszymy na rowerową przejażdżkę z naszego biura do Lasu Kabackiego. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych, aby przyłączyli się tego dnia do nas.
Zbiórka o godz. 16:00 na parkingu przed budynkiem Natpoll przy ul. Migdałowej 4 (od strony ul. F. Płaskowickiej). Uczestników Dnia Królewskiej Jazdy - Ride Like King Day zapraszamy na pieczone kiełbaski.
Tych, którzy nie będą się mogli do nas przyłączyć zachęcamy, aby również tego dnia wsiedli na swoje dwukołowe pojazdy i pedałując przed siebie spróbowali spojrzeć na otaczającą ich okolicę nieco inaczej. Może będzie to początek wielkiej, rowerowej przygody?
Dwa lata temu King Liu, Prezes Giant Inc., wyruszył w podróż dookoła Tajwanu. Dokonał tego wyczynu w wieku 73 lat. Wystartował 7 maja z Taipei. Objechał wyspę rozpoczynając swoją podróż od zachodniego wybrzeża, kierując się na południe. Następnie drogami wiodącymi wzdłuż wschodniego wybrzeża, przejechał przez Hualian i Yilan i 21 maja wrócił do Taipei. Wyprawa liczyła łącznie 927 kilometrów i była imponującym osiągnięciem dla osoby w tym wieku.
Powód, dla którego King podjął się tego trudu, był prosty – chciał zwiedzić tę piękną wyspę w sposób, który pozwoliłby mu na bliski kontakt z ludźmi, miejscami, kulturą. Czuł, że najlepszym sposobem na zrealizowanie jego zamierzeń będzie rower Giant. „Kiedy jedziesz samochodem zbyt szybko mijasz otoczenie. Chodzenie jest zbyt wolne. Tylko jadąc na rowerze możesz naprawdę doświadczyć piękna tej wyspy i przeżyć przygodę swojego życia” – wyjaśnił King. Wyprawa wokół Tajwanu zbliżyła Kinga do wyspy. Pozwoliła mu przede wszystkim na podziwianie pięknych wybrzeży, zapierających dech w piersiach górskich łańcuchów oraz poznanie cudownych ludzi, których spotkał w czasie swojej podróży.
W czasie wyprawy King miał okazję nie tylko oglądać piękne krajobrazy, ale także spróbować najlepszych przysmaków z tajwańskiej kuchni. Do jego ulubionych należała wołowina w Jhongli, pyszny makaron ryżowy w Hsinchu oraz słynne sashimi z czarnego tuńczyka w Donggang.
15 dni wyprawy wokół Tajwanu stawiało przed Kingiem różne wyzwania. Po upadku na szosie King musiał jechać dalej z obtartymi kolanami i dłońmi, co uczyniło i tak już ciężką jazdę jeszcze trudniejszą. Największą próbę sił dla Kinga stanowił przejazd przez centralny łańcuch górski. Etap liczył 21 km, z czego 500 m stanowiły wyjątkowo strome „agrafki”, czyli ciasne zakręty. 5 km przed wierzchołkiem góry King był tak wyczerpany, że jedynym sposobem na dojechanie na szczyt wydawało się zmiana roweru z szosowego na hybrydowy (rower ze wspomaganiem elektrycznym). Jednak niezwykle silna wola walki i upór w dążeniu do celu, sprawiły, że udało się mu ukończyć wspinaczkę jedynie dzięki sile własnych mięśni. Nagrodą był zapierający dech w piersiach widok pięknego wybrzeża i świadomość, że jego wyprawa z wschodniego do zachodniego wybrzeża warta była każdego wysiłku.
Podczas swojej wyprawy King spotkał wielu fanów, którzy dodawali mu sił i odwagi, by łatwiej mu było ukończyć to trudne zadanie. Otrzymał wsparcie i ciepłe przyjęcie od wielu rowerzystów, których spotkał na swojej drodze. Niektórzy z nich przyłączali się do niego na pewnych odcinkach, a wielu chciało przynajmniej zrobić sobie z nim zdjęcie.
King stworzył firmę, która stała się największym na świecie producentem rowerów wysokiej jakości. Jego podróż doskonale obrazuje duch przygody, który napędza wszystkich w Giancie.
Wyprawa była tym, co Giant nazywa „Ride Life”, czyli wiarą, że życie jest bardziej pełne przygód, gdy przemierza się je na rowerze. Wyzwanie, które podjął King, pozwoliło mu zetknąć się z kulturą, miejscami i ludźmi, z którymi żył na wyspie przez 73 lata, w zupełnie inny sposób.
|